Brytyjskie budki telefonicznie wiecznie żywe. Ich nowe zastosowanie może zaskoczyć.

Już za cztery lata minie wiek od powstania pierwszej ze znanych, czerwonych budek. Po gwałtownym rozwoju telefonii mobilnej wielu zwiastowało im odejście, jednak stało się zupełnie inaczej. Oto nowe życie ikon brytyjskiego krajobrazu.

Z tego artykułu dowiesz się:

  1. Jak w ostatnich latach wykorzystywano budki telefoniczne w Anglii?
  2. W jaki sposób firma Lovefone chce im przywrócić popularność?
  3. Co umożliwią użytkownikom nowe obiekty?
  4. Ile zrewitalizowanych budek telefonicznych ma powstać?

Ożywić obiekt, który wszyscy rozpoznają

Czerwone, ciasne budki telefoniczne są powszechnie znanym symbolem angielskiej architektury. Chętnie fotografują się z nimi turyści, uznając je ze nieodłączny element krajobrazu podobnie jak taksówki, piętrowe autobusy czy Big Bena. Mało kto jednak wie, że ikoniczna dziś konstrukcja doczekała się na przestrzeni lat aż 9 różnych modeli, spośród których ok. 2000 sztuk wpisano na listę zabytków chronionych.

Zdecydowano się na to z powodu nieustannej i postępującej dewastacji, której sprzyjało wyłączenie ich z użytku. Jednocześnie coraz częściej w ostatnich latach podejmuje się próby przywrócenia działalności budek jako obiektów innego niż dotąd przeznaczenia. Otwierano w nich już miniaturowe biura, mikro-gastronomię, biblioteczki i galerie. Niewiele miało to wspólnego z telefoniczną przeszłością konstrukcji, jednak właśnie się to zmienia.

Ponownie w służbie telefonii

Brytyjska firma Lovefone zdecydowała o stworzeniu w legendarnych budkach miniaturowych punktów naprawy telefonów komórkowych. Jak na zabytek przystało, obyło się bez dużej ingerencji w obiekt: w środku umieszczono biurko i szafki, a w nich niezbędne narzędzia. Perforowana ściana utrzymuje magnetyczny uchwyt na narzędzia, a pozostałe trzy pozostawiono odsłonięte i zapewniające mnóstwo światła.

Naprawy sprzętu mobilnego nie będą jedynym przeznaczeniem zreorganizowanych obiektów. W środku znajdą się również stacje dokujące, w których bezpłatnie naładujemy telefon. Postęp inicjatywy jest imponujący: pierwsza z serwisowych budek funkcjonuje już od tygodnia, a kolejne dołączą do nich już wkrótce. Na przestrzeni najbliższych 18 miesięcy planowane jest otwarcie w Londynie łącznie 35 obiektów.

Trafny pomysł na rewitalizację

Jak przyznał Rob Kerr, CEO i współzałożyciel firmy Lovefone, projekt umożliwia kontynuację idei budek jako potrzebnych i przydatnych w społeczeństwie. Trudno odmówić mu racji, bo o ile osób zainteresowanych naprawą jest ograniczona (choć niemała) ilość, o tyle baterie smartfonów rozładowują się wszystkim bez wyjątku. Stworzenie sieci ogólnodostępnych stacji ładowania jest więc całkiem słuszne i powinno cieszyć się popularnością.

Zobacz również: Wideorecenzja: Sony Tablet P

W najbliższym czasie okaże się, na ile Lovefone przekona Brytyjczyków do swojego pomysłu. Już dziś należy mu się z pewnością uznanie za oryginalność i chęć reaktywacji tak społecznie lubianych obiektów. Ze wszystkich wcześniejszych prób ich zagospodarowania akurat ta jest najbliższa pierwotnemu przeznaczeniu i jako taka zasługuje na sukces. Niech więc czerwone budki, zamiast niszczeć i straszyć, służą telefonii nie mniej skutecznie niż w zamyśle ich twórcy.

Źródło: materiały prasowe, Lovefone

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Technologie:

Asus Zenbook UX21E – żyletka z Core i7 [test] Polak potrafi! Poznajcie B – zdalnie sterowaną hybrydę pojazdu i kwadrokoptera Jak trafić do lodówki w środku nocy? Komórkomania: Wódka dla komórkomaniaka Jak Rosjanie wywołują lawiny? [wideo] Działający, jednokołowy motocykl (wideo) Kącik technofoba [cz. 3]: iTunes - muzyka za piątkę Sony Ericsson S500i w edycji olimpijskiej Niewidzialny czołg? Odtwarzacz Blu-Ray od Cambridge Audio Strony, które musisz znać Wszędzie dotykowe ekrany dzięki InfiniTouch

Popularne w tym tygodniu:

Japończycy chcą oświetlić niebo sztucznymi meteorami. Przygotowania już prawie skończone