Benq GW2270H: test budżetowego monitora 21.5” z matrycą VA

Niechęć graczy i grafików do matryc TN jest znana i nikogo już nie dziwi. Alternatywę stanowi panel VA, trafiający do coraz szerszej gamy modeli. Czego spodziewać się po wyjątkowo budżetowym monitorze z takim ekranem?

Z tego artykułu dowiesz się:

  1. Jaką jakość wyświetlania oferuje Benq GW2270H?
  2. W jakie złącza i tryby pracy go wyposażono?
  3. W jakich zastosowaniach sprawdzi się najlepiej?
  4. Jakimi cechami przeważa nad konkurentami?

Trzy odmienne rodzaje matryc

Nowy monitor może się okazać wydatkiem kilkuset lub kilku tysięcy złotych, a o ostatecznej cenie decyduje zarówno prestiż producenta, jak i zastosowane w produkcie rozwiązania i technologie. Rynek obfituje w modele przygotowane do rozmaitych zastosowań, najbardziej zaawansowane modele kierując zwykle do profesjonalnych grafików lub graczy.

Nie zawsze jednak poszukiwany jest monitor do ekstremalnego gamingu czy wymagającej obróbki graficznej. Niekiedy wystarczy prostsze urządzenie do codziennych zadań w domu czy w biurze i również w tym segmencie nie można narzekać na brak wyboru. W szerokiej sklepowej ofercie szukać można wśród trzech popularnych typów matryc: TN, IPS oraz VA.

Pierwsza z nich zdążyła się już wielu internautom narazić, w szczególności przeciętnym odwzorowaniem barw i kiepskimi kątami widzenia. Nie pomogła jej nawet znacząca redukcja czasu reakcji – a ten w wielu gamingowych modelach zmniejszono do imponujących 1–2 ms. Ich ostatnią grupą docelową pozostali więc entuzjaści prostych sieciowych FPS-ów.

Alternatywę stanowią monitory z matrycą IPS, jednak i te nie oferują kontrastu większego niż 1000:1. Poprawę widać głównie w kwestii szerszych kątów widzenia, a słabość w czasie reakcji wydłużonym do ok. 5 ms. Kolejny wariant to różne odsłony paneli VA – o trzykrotnie wyższej wartości natywnego kontrastu, dużych kątach widzenia i sporej palecie barw.

Ich ceny rozpoczynają się już od ok. 400 zł za modele o przekątnej ekranu 21.5”. Właśnie w najprostszym, budżetowym segmencie znalazł się Benq z trzema wariantami: GW2270, GW2270H oraz GW2270HM. Różnice między nimi sprowadzają się do zastosowanych złącz wideo: pierwszy z nich oferuje D-Sub i DVI-D, kolejny D-Sub i dwa HDMI, natomiast trzeci D-Sub, DVI-D oraz HDMI.

Prostota i ergonomia na pierwszym planie

Do testu trafił GW2270H, jako wyposażony w najdogodniejszy zestaw gniazd. Analogowe VGA pozwala podłączyć starszy komputer bądź laptopa, z kolei oba HDMI wykorzysta najnowsza elektronika najróżniejszych rodzajów. Do użytkownika monitor trafia z podstawowym zestawem fabrycznym: przewodem zasilającym i D-Sub oraz skróconą instrukcją obsługi.

Złożenie maksymalnie uproszczono, dzięki czemu już po minucie GW2270H może stanąć na biurku i rozpocząć pracę. Nie zajmie na nim dużo miejsca – prostokątna podstawa ma całkiem skromne gabaryty. Posiadacze uchwytów VESA mogą skorzystać z gwintów w rozstawie 100 × 100.

Złącza znalazły się na tylnej części obudowy, skierowane ku dołowi. Wejściom wideo towarzyszy także słuchawkowy audio jack, choć dla niego trudno o uzasadnienie. Umieszczony na ramce zachęcałby do użytkowania, jednak ukryty z tyłu nie przekonuje do każdorazowego poszukiwania go wtyczką słuchawek. Wbudowanych głośników producent w tym modelu nie umieścił.

Łączne wymiary wynoszą 499 × 506 × 289 mm, co w tym segmencie i przekątnej jest wartością zupełnie standardową. Podobnie jest z wagą 3,4 kg. Zakres regulacji nachylenia ekranu mieści się w zakresie od -5 do 20 st., a jego wysokość nie podlega niestety modyfikacji.

Pracę sygnalizuje pojedyncza zielona dioda na prawej dolnej krawędzi ramki. Po jej lewej stronie znalazło się aż sześć przycisków do obsługi polskojęzycznego menu. Funkcja każdego z nich wyświetla się na ekranie, a trzy z nich możemy dowolnie przypisać jako przyciski szybkiego dostępu do najczęściej użytkowanych funkcji i ustawień.

Stylistyka GW2270H jest aż do przesady neutralna, ale i praktyczna. Czarne, matowe tworzywo nie zbiera odcisków palców i nie eksponuje zabrudzeń, będąc zarazem niezwykle proste w utrzymaniu w czystości. Stonowane jest także logo producenta na dolnej ramce i oznaczenie modelu w prawym górnym rogu. Dominuje więc prostota, ale taki styl również może się podobać.

Nie jest to z pewnością model, który każdemu można polecić do tworzenia układów wielomonitorowych. Ramki o grubościach 13 (boki), 15 (góra) i 18 mm (dół) pozwolą wprawdzie na komfortową pracę na dwóch czy trzech pulpitach, jednak niewiele ponadto. Gracze powinni rozważać raczej modele o ramkach poniżej 10 mm.

Parametry techniczne i funkcje

Pod względem zastosowanych technologii GW2270H ma oferować korzystny kompromis. Z jednej strony trafiły do niego najnowsze rozwiązania z zakresu wyświetlania obrazu, z drugiej pozbawiono go wielu zaawansowanych funkcji pokroju FreeSync czy wysokiej częstotliwości odświeżania. Pierwsze spojrzenie na jego możliwości daje już podstawowa specyfikacja.

Parametry techniczne:

  • Przekątna ekranu: 21.5”,
  • Rodzaj panelu: VA,
  • Podświetlenie ekranu: LED,
  • Rozdzielczość: 1920 × 1080 pikseli (16:9),
  • Częstotliwość odświeżania: 60 Hz,
  • Jasność: 250 cd/m²,
  • Kontrast typowy/dynamiczny: 3000:1/20mln:1,
  • Kąty widzenia: 178 st./178 st.,
  • Czas reakcji: 5 ms,
  • Wyświetlane kolory: 16.7 mln (91 proc. sRGB).

Specyfikacja nie rozczarowuje: wprawdzie jasność jest jedynie standardowa, a paleta barw nie sięga pełnego zakresu sRGB, monitor oferuje naprawdę duży kontrast i dobry czas reakcji. Jeszcze ciekawsze są technologie i funkcje, jakie w GW2270H się znalazły.

Przede wszystkim wyeliminowane migotanie ekranu (Flicker Free) oraz tryb obniżonej emisji niebieskiego światła (Low Blue Light). Do dyspozycji użytkownika trafia również możliwość ustawienia jednego z pięciu ustawień gammy i czterech temperatury barwowej, w tym określonej indywidualnie.

Wśród predefiniowanych trybów wyświetlania znalazły się: standard, film, gry, zdjęcie, sRGB, eko, indywidualny oraz Low Blue Light. Ostatni z nich oferuje cztery warianty: multimedia (-30 proc.), internet (-50 proc.), biuro (-60 proc.) oraz czytanie (-70 proc.). Ulga dla wzroku jest natychmiastowa, a przejście od pełnej jasności do jednego z nich zapewnia ogromny komfort szczególnie po zmroku.

Gry, film i grafika jako sprawdzian możliwości

Jakość wyświetlania okazała się prawdziwym zaskoczeniem, gdyż w tej cenie spodziewałem się wyraźnie nierównego podświetlenia, szarości zamiast czerni i kontrastu, który jedynie umownie będzie górował nad panelami IPS. Tymczasem faktyczny rezultat wystawia świetną opinię producentom, którzy za tak niewielkie pieniądze są w stanie konstruować na tyle ciekawe produkty.

Jasność podniesiona do maksymalnego poziomu pozwala komfortowo korzystać z monitora wyłącznie za dnia – po zmroku biel edytora tekstu czy strony internetowej staje się trudna do zniesienia. Czerń prezentuje z kolei odcienie gwarantujące naprawdę satysfakcjonujący seans filmowy. Nasycenie barw w oprogramowaniu do ich testowania robi niemałe wrażenie.

Na monitorze uruchomiłem gry FPS i RPG, nie doszukując się poważnych rozdarć obrazu czy smużenia. Szczególnie dobrze zaprezentowało się wyświetlanie ciemnych lokacji, w których nie doświadczyłem problemów z rozpoznaniem barw czy konturów obiektów. Odwzorowanie kolorów zaprezentowało się bez zarzutu, szczególnie w dedykowanym do gier trybie.

Równie dobrze wypadła próba z serialem i filmem, choć muszę przyznać że pozostałem wówczas przy własnym zestawie ustawień wyświetlania. Predefiniowany przez Benq jest propozycją która nie każdemu musi przypaść do gustu i zależy od indywidualnych preferencji.

Najwięcej czasu spędziłem jednak na pracy, w szczególności z tekstem i zdjęciami. To właśnie o te ostatnie obawiałem się najbardziej, choć i tutaj odstępstwa od oryginalnych barw wychwyci wyłącznie doświadczony użytkownik. W codziennym użytkowaniu osób nie zajmujących się zawodowo grafiką monitor bardzo pozytywnie zaskakuje.

Warto wspomnieć także o kątach widzenia, których zakres rzeczywiście działa na korzyść tego modelu. Obraz jest wyraźny pod każdym z nich, a jedyne pogorszenie jakości dostrzec można w różnicach podświetlenia i nasycenia barw. Dopiero pod ekstremalnym kątem czerwień czy błękit tracą sporą część swojego nasycenia, co jest wynikiem naprawdę satysfakcjonującym.

Produkt w pełni wart swojej ceny

Po trzech tygodniach użytkowania trudno o GW2270H wyrazić się nieprzychylnie. Ma wprawdzie swoje wady, w szczególności ograniczoną paletę sRGB czy niską częstotliwość odświeżania, ale wyeliminowanie wszystkich z nich oznacza zakup dwukrotnie droższego modelu. Nie każdy i nie zawsze ma taką możliwość, a kompromis od Benq nie skazuje ich na przeciętność.

Wręcz przeciwnie – zaskakuje kontrastem, jasnością i nasyceniem barw, które na panelu pozbawionym efektu migotania usatysfakcjonują wielu mniej wymagających użytkowników. Szczególnie tych użytkujących starsze modele, wobec których GW2270H stanowi skok o nawet kilka generacji.

Czytelności ekranu zagraża jedynie silne światło słoneczne.

Równie dobrze radzi sobie w zestawieniu z obecnymi rynkowymi konkurentami, często dysponującymi gorszej klasy matrycami, niższą jakością kolorów czy błyszczącym plastikiem. Niewiele z nich dorównuje mu również ceną, która w polskich sklepach rozpoczyna się już od ok. 419 zł. Towarzyszy jej oczywiście 3-letnia gwarancja producenta.

Modele serii GW2270 są propozycją wartą rozważenia przez wszystkich niechętnych inwestowaniu tysiąca złotych w monitor do prostych codziennych zadań. Oferowana przez niego relacja jakości do ceny okazuje się naprawdę atrakcyjna, zarówno dla nowoczesnego biura jak domowego desktopa. Takimi produktami Benq skutecznie nadaje sens budżetowym zakupom.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy:

Lenovo Yoga 900S: test konwertowalnego ultrabooka dla wymagających

Popularne w tym tygodniu:

Palit GeForce GTX 1050 Ti KalmX: test Pascala dla wielbicieli ciszy