Były inżynier Mozilli odradza antywirusy i poleca Windows Defendera

Współtwórca znanej przeglądarki przełamuje zmowę milczenia. Określa antywirusy jako zbyt inwazyjne i fatalnie napisane, zalecając jednocześnie użytkowanie Defendera Microsoftu. Na czym ma polegać jego przewaga?

  1. Jakie korzyści ma przynosić korzystanie wyłącznie z Defendera?
  2. Które systemy operacyjne nie wymagają oprogramowania antywirusowego?
  3. Na czym polega jego szkodliwe działanie?

Defender jako jedyna ochrona

Autorem zarzutów jest Robert O’Callahan, były inżynier Mozilli i developer Firefoksa. Wydawców popularnego oprogramowania antywirusowego oskarżył o fatalną jakość tworzonego kodu oraz zbyt daleko idącą inwazyjność w system operacyjny i przeglądarki. W rezultacie użytkownicy korzystający z takich rozwiązań są chronieni gorzej niż przed ich instalacją.

Jako alternatywę wskazał posługiwanie się wyłącznie Windows Defenderem autorstwa Microsoftu. Ma on być lepiej zintegrowany z systemem, stosować się do standardowych procedur bezpieczeństwa i nieporównywalnie rzadziej kolidować z oprogramowaniem innych firm.

Wyjątkiem są wyłącznie komputery z Windowsem 7 lub starszymi wersjami systemu operacyjnego – dla nich zewnętrzne oprogramowanie jest złem koniecznym. Wygeneruje podobną liczbę konfliktów software’owych, ale zapewni przy tym ochronę lepszą od systemowej.

Programy antywirusowe w ogniu krytyki

O’Callahan wskazał na brak rzetelnych dowodów, wskazujących na przewagę oprogramowania antywirusowego nad Defenderem. Błędów z kolei nie brakuje: w ostatnich latach portale branżowe donosiły o rażących niedociągnięciach w produktach marek takich jak McAfee, Symantec, Sophos czy Comodo.

W zeszłym tygodniu dołączyło do nich oprogramowanie marki Trend Micro, opisane na łamach "Forbesa". Przez drugą połowę ubiegłego roku bug-hunterom udało się wskazać aż 200 błędów w działaniu produktów firmy, z których przeważająca większość ułatwiała przeprowadzenie zdalnego ataku na komputer.

Zobacz również: Pierwszy telewizor OLED Ultra HD 4K

Głośno były również o listopadowych wypowiedziach Justina Schuha, inżyniera ds. bezpieczeństwa Google Chrome. Oskarżył on wydawców oprogramowania antywirusowego o nagminne łamanie zabezpieczeń przeglądarki i określił ich jako jedyną przeszkodę w procesie stworzenia bezpiecznego produktu.

Podobne działania wskazał wspomniany na początku artykułu O’Callahan: gdy Mozilla wdrożyła technikę ASLR (zabezpieczenie przepełnienia bufora), część antywirusów zastąpiła jej biblioteki własnymi, pozbawionymi ASLR-a. W podobny sposób wstrzymywały także instalację krytycznych aktualizacji.

Uzasadnione zarzuty

Nad twórcami oprogramowania zbierają się więc czarne chmury, na które sami latami niedbałości i ignorancji zapracowali. Wcześniej mogli liczyć na cierpliwość autorów przeglądarek, w milczeniu upatrujących sposobu na lepszą współpracę przy usuwaniu błędów i zwiększaniu kompatybilności. Status quo naruszyły dopiero wypowiedzi byłych lub rozgniewanych developerów.

Dla użytkowników to ważna wiadomość – brak rzetelnego potwierdzenia skuteczności programów Symanteca czy Kaspersky’ego ma prawo zastanawiać, a wypowiedzi inżynierów Google’a i Mozilli mogą mieć w sobie sporo racji. Jeśli więc oskarżeni nie zdołają odpowiedzieć przekonującymi kontrargumentami, będzie to początkiem końca pewnej epoki w ochronie komputerów PC.

Źródło: robert.ocallahan.org

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Życie na pokaz. W sieci udajemy zdrowych i szczęśliwych, bo zmuszają nas różne aplikacje Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Unikalne hasła: zakała współczesnego internetu. Jak pozbyć się tego problemu? Jak oni podrabiają! Chińczycy skopiowali kuchenkę gazową Apple'a i... alpejski kurort Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Kosmiczne technologie, których używamy na co dzień Tego używaliśmy przed internetem. Skazane na zapomnienie stare nośniki danych Cyfrowi aktorzy w filmach. Jak wyglądała droga od prostych modeli 3D do fotorealizmu? Jaki nóż wybrać? Najlepsze scyzoryki i foldery za 50, 100 i więcej złotych Tego się po Apple nie spodziewałeś. 13 nieznanych faktów Awaryjność dysków HDD w 2016 roku Top 4 najlepszych słuchawek dla sportsmenki Luka w firmware routerów Netgear: zagrożonych może być ponad milion urządzeń Monitory 5K dla MacBooków Pro bezużyteczne w pobliżu routerów Facebook zastąpi mailowe odzyskiwanie haseł usługą Delegated Recovery Anima Kronaby: eleganckie inteligentne zegarki o 2-letnim czasie pracy na baterii Seagate obiecuje rekord: dysk HDD 16 TB już w przyszłym roku Hatsune Miku: oto przyszłość muzyki. Ta Japonka zawsze będzie miała 16 lat ZeroTech Rollcap: pierwsza kamera sportowa 4K z wbudowanym, 3-osiowym gimbalem Satechi USB-C Power Meter: elektroniczny miernik pomoże zapobiec uszkodzeniu komputera Selfly: zaskakujące połączenie drona do selfie z obudową na smartfona JeVois: inteligentny system wizyjny dla Raspberry Pi oraz Arduino

Popularne w tym tygodniu:

Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Życie na pokaz. W sieci udajemy zdrowych i szczęśliwych, bo zmuszają nas różne aplikacje Unikalne hasła: zakała współczesnego internetu. Jak pozbyć się tego problemu? Tego używaliśmy przed internetem. Skazane na zapomnienie stare nośniki danych Jak oni podrabiają! Chińczycy skopiowali kuchenkę gazową Apple'a i... alpejski kurort Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Developerzy Microsoftu zdradzają tajemnicę datowania sterowników na 2006 rok Kosmiczne technologie, których używamy na co dzień Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Fast Forward Gita: inteligentny osobisty transporter zaskakuje możliwościami W dobie Internetu rzeczy hakerzy mogą zaatakować nawet przez lodówkę. Wywiad z Karoliną Małagocką z F-Secure Growler Chill: inteligentny domowy nalewak do piw kraftowych