Lenovo Yoga 900S: test konwertowalnego ultrabooka dla wymagających

Ultrabook Yoga 900S powstał w odpowiedzi na potrzeby osób mobilnych i szczególnie wymagających. Wyróżnia go smukła obudowa, wydajne podzespoły i bezgłośna praca. Jak radzi sobie w codziennym użytkowaniu?

  1. Jaką ergonomię i jakość wykonania oferuje Yoga 900S?
  2. Jakie podzespoły trafiły do jej najmocniejszej wersji?
  3. Jaki osiąga czas pracy na baterii?
  4. Czy radzi sobie z prostymi grami sieciowymi?

Najsmuklejszy z ultrabooków

O premierze Lenovo Yoga 900S pisały wszystkie branżowe portale, w sposób szczególny akcentując kompaktowe gabaryty i nowoczesne podzespoły. Jakość wykonania miała oferować najwyższy standard, co w laptopie kierowanym do biznesu ma istotne znaczenie. Pierwsze recenzje zgodnie potwierdzały: nowa odsłona Yogi dotrzymuje obietnic.

Od poprzednika, a więc modelu 900, różni się rozmiarem matrycy (13.3 zmniejszone do 12.5), jej rozdzielczością (1800p zmniejszone do 1440p) oraz typem procesora (Intel m7 zamiast i5/i7). Na etapie specyfikacji następca ma więc prawo wydawać się skromniejszą odsłoną udanego poprzednika. Można się z tym jednak zgodzić, porównując wyłącznie wyniki benchmarków.

Sytuację zmienia już uniesienie laptopa w rękach. Waga zredukowana z 1.3 do 0.99 kg i grubość z 14.9 do 12.8 mm skutecznie dają do zrozumienia, na czym ma polegać przewaga Yogi 900S w oczach często przemieszczającego się użytkownika. Nic dziwnego, że jej premiera ustanowiła nowy rekord wśród najsmuklejszych na świecie laptopów konwertowalnych.

Obudowa, klawiatura i touchpad

Fabryczne opakowanie laptopa jest dość typowe: solidny karton w biało-pomarańczowych barwach zapewnia w pełni wystarczającą ochronę podczas transportu. Wewnątrz znalazł się laptop, skrócona dokumentacja oraz ładowarka sieciowa o mocy 40 W (20V/2A lub 5.2V/2A). Jej gabaryty niewiele przekraczają smartfonowe odpowiedniki i wynoszą ok. 10 × 6 × 3 cm.

Zaskoczony bezprecedensową lekkością laptopa postanowiłem potwierdzić deklarację producenta – waga elektroniczna wskazała 1003 gramy. Ciekawość wzbudziło także rozmieszczenie portów, których liczba pozytywnie zaskakuje. Na lewą krawędź trafiło USB-A 2.0 (zasilające laptop) oraz USB-C 3.0 (z wyjściem wideo), natomiast na prawą – USB-A 3.0 oraz 4-polowe gniazdo słuchawkowe.

Aluminiowa obudowa wygląda naprawdę solidnie i pomimo niewielkich gabarytów Yogi, nie budzi obaw o rychłe uszkodzenia. Dobrą decyzją był wybór matowego odcienia złotej barwy, prezentujący się o wiele bardziej stylowo niż błyszczące odpowiedniki.

W dolnej części obudowy uwagę zwracają dwa głośniki umieszczone przy bocznych krawędziach. Tajemnicą przestaje być również przyczyna świetnego spasowania elementów i zwartej konstrukcji: śruby użyte zamiast zatrzasków są wciąż najlepszym sposobem na zapewnienie trwałości.

Nie sposób przeoczyć także brak wlotów na powietrze – Yoga ma sobie radzić z temperaturami wyłącznie pasywnie. Z jednej strony zapowiada to nieoceniony komfort pracy przy dźwiękach wyłącznie klawiatury i touchpada, z drugiej wzbudza obawy o ewentualny throttling nawet tych mniej wydajnych podzespołów.

Po otwarciu laptop ujawnia swoją pierwszą wadę: matrycę niezwykle silnie odbijającą światło. Choć ciężko tego uniknąć w przypadku ekranów dotykowych, naprawdę niełatwo pogodzić się z zachowaniem ekranu odbijającego widok otoczenia niewiele mniej skutecznie od tafli lustra.

Na uwagę zasługuje także unikalna konstrukcja bransoletkowych zawiasów. Choć nie ułatwiają otwarcia laptopa, zapewniają matrycy niezwykle dużą stabilność. Niezależnie od stopnia nachylenia ekranu, zawsze można liczyć na jego pewne położenie. To zdecydowanie jedna z najsilniejszych stron Yogi 900S, która wróży jej długą trwałość, niezależnie od intensywności użytkowania.

Klawiaturę polubią wszyscy entuzjaści niskiego skoku klawiszy i cichej pracy. Przyciski pracują bardzo miękko i zapewniają pełen komfort także podczas dłuższego pisania. Nie obyło się jednak bez kompromisów: zmieszczenie pełnowymiarowych klawiszy na stosunkowo niewielkiej powierzchni okupiono zepchnięciem shifta w prawy górny róg strzałek.

Świetnie sprawuje się podświetlenie przycisków: może nie najjaśniejsze w segmencie laptopów, ale umożliwiające w pełni komfortowe pisanie również w nocy. Dobrą decyzją producenta był wybór zimnego, białego koloru – wygląda estetycznie i celnie komponuje się z pozostałymi barwami modelu.

Klawiaturę otacza czarna płyta z tworzywa o nieco chropowatej powierzchni. Zapewnia ono pewniejszy niż aluminium chwyt, jednak bezlitośnie eksponuje nawet najmniejsze zabrudzenia. Dość spory touchpad kontrastuje swoją gładką (także matową) powierzchnią, a jego przyciski pracują nieznacznie tylko głośniej od klawiatury.

Specyfikacja techniczna

Po zweryfikowaniu szczegółów konstrukcji i wykonania nadeszła kolej na sprawdzenie wydajności ultrabooka. Testom poddałem model 900S-12ISK, a konkretnie 80ML0068PB. Na jego specyfikację składają się:

  • Procesor: Intel Core m7–6Y75, 2 rdzenie i 4 wątki, od 1.2 do 3.1 GHz
  • Karta graficzna: Intel HD Graphics 515
  • Pamięć RAM: 8 GB DDR3 1600 MHz
  • Dysk Twardy: SSD PCIe 512 GB
  • Matryca: 12.5” IPS, 2560 x 1440 pikseli (WQHD)
  • System operacyjny: Windows 10 Home x64
  • Sieć bezprzewodowa: WiFi 802.11ac, Bluetooth 4.0
  • Bateria: 4-komorowa, do 10.5 h pracy

Jeszcze zanim dostałem się do panelu sterowania, aby potwierdzić modele podzespołów, laptop przywitał mnie niespodzianką. Na pulpicie znajdował się skrót do popularnego FPS-a Counter Strike Global Offensive, wideo z unboxingu gamingowego monitora Asusa, a także prace konkursowe finalistów rywalizacji toczącej się niedawno w komentarzach na YouTubie.

Uruchomienie wideo rozwiało nadzieje na darmową grę z każdą zakupioną Yogą 900S – to tylko redakcja portalu Videotesty.pl pozostawiła po sobie pamiątkę na dowód, że testy laptopa przeprowadziła pod kątem nie tylko pracy. Zyskałem więc okazję do zweryfikowania czasu potrzebnego na restart ustawień fabrycznych. Długi, choć pod tym względem trudno o poprawę.

Wydajność, bateria i kultura pracy

Testowanie wydajności rozpocząłem od benchmarków. W 3DMarku 1.5 otrzymałem następujące wyniki:

  • 3DMark Fire Strike: 463 pkt.
  • 3DMark Ice Storm: 30429 pkt.
  • 3DMark Cloud Gate: 3261 pkt.
  • 3DMark Sky Diver: 1856 pkt.

Rezultaty z pewnością nie zadowolą miłośników gier i bardziej wymagających wyzwań dla procesora. Wyniki należy jednak zestawić z innymi laptopami segmentu najlżejszych ultrabooków, jak choćby z konkurencyjnym HP Spectre. W takiej rywalizacji możliwości Yogi 900S prezentują się naprawdę świetnie, w dużej mierze dzięki nowoczesnemu procesorowi z rodziny Skylake.

Oczywiście nie przekreśla to całkiem możliwości zabawy, co zawdzięczamy zintegrowanej grafice Intel HD 515. Tak długo jak w rozgrywce utrzymujemy rozdzielczość 1280p × 720p bądź 1024p × 768p, możemy liczyć na płynne działanie mniej wymagających tytułów jak "Bioshock: Infinite" (ok. 37 fps), "Dota" 2 (ok. 50 fps), "Battlefield" 4 (ok. 35 fps) czy wspomniane "CS:GO" (ok. 57 fps).

Znacznie bardziej wyczynowe wartości przyniosły testy zastosowanego dysku SSD, którego sekwencyjny zapis i odczyt osiągnęły odpowiednio 601.8 MB/s oraz 920.1 MB/s. Wyniki transferu 4K odpowiednio zwolniły, jednak finalny rezultat naprawdę imponuje. Yoga 900S w pracy na plikach osiąga lepsze wyniki niż wiele 2.5-calowych dysków SSD w domowych desktopach.

Pomiar czasu pracy na baterii nie przyniósł zaskoczenia – przy typowych codziennych zadaniach, a więc przeglądaniu sieci, zdjęć i pracy w edytorze tekstu udało mi się uzyskać wynik niespełna 6 godzin. Obiecane 10.5 h ma być osiągalne przy ciągłym odtwarzaniu filmów i pozostaje jak najbardziej w zasięgu miłośników kina.

Na uwagę zasługuje także kultura pracy. Dzięki pasywnemu chłodzeniu podzespołów możemy cieszyć się bezgłośnym działaniem laptopa, a wzrost temperatur przy największym obciążeniu dotyczy spodniej części obudowy w jej tylnej strefie. Temperatury procesora nigdy nie przekraczają 60 st. C, co umożliwia komfortowe użytkowanie również na kolanach.

Podsumowanie

Po dwóch tygodniach intensywnego użytkowania naprawdę trudno laptop Lenovo ocenić inaczej niż jako naprawdę poręczne i udane narzędzie pracy. Jego waga pozwala zawsze mieć go przy sobie, a gabaryty zaskoczą każdego, kto weźmie go do rąk. Jeszcze mniejsze urządzenie byłoby już nieergonomiczne, większe znamy doskonale z wcześniejszych premier.

Silną stroną pozostaje ekran, choć wyłącznie wówczas, gdy nie pada na niego intensywne światło. W pomieszczeniach zamkniętych ekran Yogi zachwyca nasyceniem barw i szczegółowością obrazu, trudno również krytykować twórców za zbyt wysoką rozdzielczość. Zdjęcia, filmy i gry wyglądają na matrycy Yogi naprawdę rewelacyjnie.

Zdecydowanie nie jest to jednak sprzęt do wszystkiego: miłośnicy pracy na wielu warstwach Photoshopa, obróbki wideo w 4K czy nowych gier 3D powinni rozejrzeć się za klasycznych rozmiarów laptopami. Jeśli jednak poszukujemy codziennego urządzenia do pracy w sieci, edycji zdjęć czy okazjonalnej gry w mało wymagające tytuły – Yoga okaże się niezastąpiona.

Jedyną przeszkodą dla wyjątkowo mobilnych użytkowników, którzy chcą mieć wygodny laptop o prestiżowym wyglądzie pozostaje cena. Miniaturyzacja w tak znaczącym stopniu ma niestety swój koszt — w przypadku najprostszych modeli przynajmniej 4599 zł. Testowany przeze mnie wariant z procesorem m7 i dyskiem 512 GB można obecnie nabyć za minimum 5199 zł.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Popularne w tym tygodniu:

Testujemy elektryczny skuter. Zapłacisz tylko 1 zł za 100 kilometrów Tak się teraz wyjeżdża pod namiot MSI Trident 3, czyli komputer dla graczy wielkości konsoli [test] Asustor AS6302T: domowe centrum danych, czyli zróbmy sobie chmurę LG 34UC79G – ultrapanoramiczny monitor z funkcją, która pomaga wygrywać