Crytek ma problemy. Jaki los czeka twórców Crysisa?

Niemieckie studio przeżywa ponure déjà vu wydarzeń sprzed dwóch lat. Pracownicy nie otrzymują wypłat, kolejne gry są opóźniane bądź anulowane, bułgarski oddział może zostać sprzedany. Co spowodowało tak głęboki kryzys?

  1. Co zapoczątkowało problemy w Cryteku?
  2. Jaki model rozgrywki studio bezskutecznie forsuje?
  3. Czy problemy finansowe dotyczą tylko jednego oddziału?
  4. Z jaką grą studio wiąże nadzieje na poprawę sytuacji?

Dwa lata niestabilności finansowej

Marki Crytek graczom nie trzeba przedstawiać – studio zapisało się w historii najpierw tytułem Far Cry (2004), a następnie przełomową trylogią Crysis (2007, 2011 i 2013). Założona w 1999 roku firma z centralą we Frankfurcie posiada sześć oddziałów na całym świecie i zatrudnia ok. 700 osób. Mało kto pamięta jednak, że jeszcze dwa i pół roku temu było ich niespełna tysiąc.

Dwumiesięczny kryzys rozpoczął się pod koniec wakacji w 2014 roku. Firmę postanowiono głęboko zrestrukturyzować, przestawiając model działalności z typowych produkcji pudełkowych na kontrowersyjne free-to-play. Zmiany objęły finanse, strukturę organizacyjną i strategię działań, a rezultatem były wstrzymane wypłaty pracowników studia.

Far Cry (2004) był pierwszym komercyjnym sukcesem niemieckiego studia

Już wówczas wyraźnie było widać, że zyski z mikropłatności były przeszacowane, a realny dochód nie gwarantował długoterminowej płynności finansowej. Kryzys udało się jednak zażegnać sprzedażą praw do marki Homefront: The Revolution, a także studia Crytek UK. Zwolnienia objęły od 200 do 250 z nawet 950 pracowników niemieckiej firmy.

W tym roku o Cryteku mogliśmy ponownie usłyszeć we wrześniu, kiedy to z firmy odszedł Vesselin Handijev. Obejmował on stanowisko dyrektora kreatywnego kluczowej dla firmy gry na PC: Arena of Fate, MOBA w systemie free-to-play. Tej samej, której wydanie wciąż się przeciąga, a beta odbywała się właśnie we wrześniu.

Crysis (2007) zachwycił świat spektakularną jakością grafiki i zapewnił marce rozpoznawalność

Kłopoty we wszystkich oddziałach studia

Niestety rację mieli ci, którzy zwiastowali rychły nawrót problemów z wypłacalnością firmy. 9 grudnia na Twitterze pojawił się wpis pracownika centrali we Frankfurcie, opisujący bieżące problemy z płynnością finansową studia. Wynagrodzenia od sześciu miesięcy są wypłacane z opóźnieniami początkowo rzędu dni i tygodni, a obecnie powyżej miesiąca.

Zobacz również: Tech Heroes #1 - Sos Sosowski - Gadżetomania.pl

Jeszcze gorzej jest w bułgarskim oddziale marki, Crytek Black Sea, gdzie opóźnienia sięgają nawet 6 miesięcy. Sytuacja jest tam o tyle dramatyczna, że pracownicy pochodzący z zagranicy nie mogą sobie finansowo pozwolić nawet na powrót do domów. Coraz częściej spekuluje się także, że centrala w Niemczech z braku alternatyw planuje bułgarski oddział po prostu sprzedać.

Przyczyny tak poważnych problemów z wypłacalnością są dość prozaiczne i w większości sprowadzają się do błędnych decyzji w zakresie planowania działalności Cryteka. Za marką ciągnie się długie pasmo niepowodzeń w wydawaniu tytułów na model rozgrywki free-to-play. Wpływy z mikrotransakcji okazały się w nich bowiem wielokrotnie niższe od przewidywanych.

Ryse: Son of Rome (2013), czyli hack'n'slash w starożytnym Rzymie. Graczy do siebie nie przekonał.

Wydany w 2012 roku Warface (studio Crytek Kiev) spotkał się z chłodnym przyjęciem, a generowane przez niego zyski czynią go nieopłacalnym. Tegoroczne The Climb (Oculus Rift) oraz Robinson: The Journey (PlayStation VR), wydane odpowiednio w kwietniu i listopadzie, również nie wygenerują istotnego zysku, gdyż trafią jedynie do niszowego odbiorcy.

Nie pomógł także pełnopłatny, wydany jeszcze w 2013 roku Ryse: Son of Rome, którego niewielka popularność nie dała podstaw do stworzenia sequela. Na to wszystko ma się nałożyć nadchodząca premiera przeciąganego Arena of Fate, którego szanse na rynku f2p należy oceniać ostrożnie. Rezultat jest niestety dotkliwy – aktualnie Crytek jest pozbawiony stabilnych źródeł dochodu.

Arena of Fate, od której w niemałej mierze zależy przyszłość studia Crytek

Zapaść, z której niełatwo będzie wybrnąć

Niewykluczone, że wszystko mogłoby się potoczyć nieco inaczej, gdyby nie zeszłoroczna decyzja studia o sprzedaży licencji na CryEngine Amazonowi. Nabywca zmodyfikował zakupiony za 50–75 mln dol. silnik, zintegrował w nim Twitcha i Amazon Web Services, po czym bezpłatnie udostępnił go deweloperom pod marką Lumberyard.

Kluczową przyczyną krachu jest jednak przede wszystkim fatalny model działalności egzekwowany przez kierownictwo firmy. Doniesienia z Twittera i Reddita nie pozwalają przy tym wątpić w powagę sytuacji i skalę problemów marki.

Niewykluczone więc, że już wkrótce usłyszymy o sprzedaży kolejnego oddziału i zwolnieniach kilkuset osób. Gdyby o przyczyny zapaści zapytać graczy, odpowiedź byłaby zapewne jedna: ostatni Crysis wyszedł w roku 2013, a pierwsze problemy finansowe pojawiły się już w 2014. Zakończenie flagowej serii bez skutecznego zastąpienia jej inną pogrążyło już niejedno studio.

Źródło: materiały prasowe, Crytek, Twitter, Reddit

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Technologie:

Za kulisami rezerwacji online. Jak kupić tani bilet? Jak odzyskać hasło ukryte za gwiazdkami? Bill Gates: kradnij pomysły, zdradzaj przyjaciół, ciężko pracuj. Tak zostaniesz miliarderem Współczesne czołgi i pojazdy bojowe Wojska Polskiego. Ten sprzęt ma nas obronić Te samoloty mają nas bronić! Jakim sprzętem dysponuje polskie lotnictwo? Jak zarejestrować kartę SIM, z której korzystamy? Bluetooth 5: przepustowość, zasięg i prędkość zwiększone nawet 8-krotnie +T +Winter: ogrzewane wkładki do butów z regulacją temperatury SolarStratos: stratosferyczny samolot napędzany energią słoneczną. Pułap lotu: 25 tys. metrów! Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Biurkowa lampka od GE wyposażona w asystentkę Amazon Alexa Inamo Curl: płatności mobilne także klasycznym zegarkiem Amaryllo Koova 2: inteligentna kamera z funkcją rozpoznawania twarzy Tobii Tech 4C: najnowsza generacja eyetrackera dla graczy Top 5 gadżetów elektronicznych pod choinkę Leaf: domowa fabryka marihuany sterowana smartfonem, czyli plug-and-plant Poczuj się jak James Bond – prezenty rodem z filmów szpiegowskich Microsoft Home Hub: komputer PC jako alternatywa dla smart hubów Smartduvet: automatycznie ścielące się łóżko, czyli inteligentna pościel Plume Pods: domowe WiFi z automatyczną optymalizacją transferu Blokada porno w Polsce. Kto i dlaczego chce nas pozbawić internetowej pornografii? Bonjour: inteligentny budzik jako centrum sterowania domem ReMarkable: tablet z ekranem e-ink, notatnik i czytnik ebooków w jednym Darknet: broń, pedofilia, cebula, narkotyki… i bezpieczeństwo zwykłych ludzi

Popularne w tym tygodniu:

Jak odzyskać hasło ukryte za gwiazdkami? DR ZĄBER Sentry: stworzona w Polsce obudowa o wymiarach konsoli Polak wyrzuci, Szwed naprawi. Dlaczego tak łatwo tracimy pieniądze? Renesans kaset magnetofonowych: trend na przekór cyfryzacji Bill Gates: kradnij pomysły, zdradzaj przyjaciół, ciężko pracuj. Tak zostaniesz miliarderem Majsterkowanie dla zaawansowanych: Xbox One S w formie laptopa Aplikacje dla architektury x86 uruchomimy również na procesorach ARM Najbardziej bezużyteczny klawisz na klawiaturze. Do czego służy? Płonące baterie w przyszłości ugasi wbudowany czynnik gaśniczy Za kulisami rezerwacji online. Jak kupić tani bilet? Refyne P1: pierwszy na świecie modularny długopis z latarką Icaros: przyrząd do ćwiczeń fizycznych podczas gry w VR