Plume Pods: domowe WiFi z automatyczną optymalizacją transferu

Świadoma siły konkurencji, Plume postanowiła uniknąć naśladowania Eero czy Orbi. Stworzyła więc niewielką i wydajną alternatywę, dzięki której mocny i stabilny sygnał WiFi dotrze w każdy zakątek domu. W jaki sposób działa?

  1. Jakie rozmiary mają Pody od Plume?
  2. Czym różnią się od urządzeń w standardzie mesh?
  3. Jaką maksymalną prędkość transferu zapewniają?
  4. Czy rozpoznają zapotrzebowanie na dane podłączonych urządzeń?

WiFi w rozmiarze XS

Pody, czyli zminiaturyzowane nadajniki WiFi podłączane wprost do gniazdka sieciowego, producent chwali jako „pierwsze na świecie samo-optymalizujące się WiFi”. Nie wspomina przy tym o rekordzie gabarytowym, a do tego z pewnością niewiele zabrakło: drobne urządzenia mają zaledwie 64×58×34 mm, ważąc przy tym symboliczne 90 gramów.

Na tyle istotne zmniejszenie wymiarów pozwala Poda podłączyć bez obaw o dostęp do sąsiedniego gniazdka, a nowoczesny design bazujący na heksagonalnym kształcie prezentuje się elegancko i atrakcyjnie. Urządzenie jest oferowane w trzech wariantach kolorystycznych: szampańskie złoto, srebro oraz oczywiście czerń.

Większość z dotychczas prezentowanych systemów typu mesh cechuje określony zasięg działania, co w zależności od domu wymagało użycia od jednego do pięciu urządzeń, automatycznie tworzących jedną spójną sieć. Nowość od Plume zrywa z tą regułą: oferuje lepszą jakość połączenia, ale wymaga obecności jednego Poda w każdym pomieszczeniu domu.

Stabilny sygnał i pełna przepustowość

Parametry połączenia nie odbiegają od renomowanych konkurentów: otrzymujemy dwuzakresowe WiFi z MIMO w standardzie AC1200 (300 + 867 Mb/s). Na częstotliwości 2.4 GHz obsługiwane zakresy to 20/40 MHz, a na 5 GHz 20, 40 lub 80 MHz. Producent nie zapomniał także o tradycjonalistach, na każdym Podzie umieszczając gigabitowy port Ethernet (LAN lub WAN).

Kluczową zaletą tak skonstruowanej sieci ma być niczym nie zakłócona stabilność sygnału i pełna przepustowość łącza. Konfiguracje w standardzie mesh są znane z ograniczeń transferu (wyjątek stanowi kosztowny Netgear Orbi) wraz ze wzrostem ilości urządzeń, tymczasem Pody mają zapewnić wzorową prędkość nawet gdy domową sieć zbudujemy z sześciu nadajników.

Zobacz również: Pierwszy telewizor OLED Ultra HD 4K

Kolejną istotną zaletę stanowi wbudowana w oprogramowanie funkcja zaawansowanego analizowania pracy urządzeń podłączonych do sieci. Na jej podstawie Pody automatycznie rozpoznają realne zapotrzebowanie i priorytetyzują komputery czy smartfony kosztem sprzętu o symbolicznym zapotrzebowaniu na dane.

Listę funkcjonalności uzupełnia zdolność do płynnej i dynamicznej zmiany zakresów i kanałów w zależności od ich obciążenia, gwarantująca pełną stabilność połączenia także przy przejściu z sygnału jednego Poda na drugi. Nie zabrakło również dedykowanej aplikacji, w której skonfigurujemy domową sieć, zweryfikujemy podłączone urządzenia bądź aktualną prędkość transferu.

Domowe WiFi, które nie rujnuje budżetu

Nowość od Plume trafiła właśnie do sprzedaży – można ją nabyć na stronie producenta we wszystkich trzech kolorach i kilku zestawach. Pojedynczego Poda wyceniono na 69 dol., pakiet trzech na 179 dol., podczas gdy sześć z nich na 329 dol.

Plume warto pochwalić za mniej konwencjonalne podejście do zagadnienia i całkiem atrakcyjne ceny. Nie jest tajemnicą, że dostępne na rynku urządzenia w standardzie mesh oznaczają nie tylko większe wydatki, ale i kilkukrotnie większe gabaryty. Produkt tak dyskretny i skuteczny jak nowe Pody jest więc naprawdę interesującą alternatywą.

Źródło: materiały prasowe, Plume

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Nurkujące drony i łodzie jak statki kosmiczne: osobisty sprzęt do podróży pod wodą Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania Broń, która nie zabija. Wojna przyszłości: wszystko zniszczone, żadnych zabitych 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Jak powstaje smartfon? Jeśli poznacie prawdę, być może nigdy więcej go nie kupicie Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? Bezpowrotnie tracimy dane. Nic po nas nie zostanie – ostrzega wiceprezes Google’a V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach „Das Marsprojekt”. Marsjańska misja Wernhera von Brauna z 1952 roku Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Quiz Gadżetomanii: Kto to powiedział? Dopasuj cytaty do znanych postaci! Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Jak oni podrabiają! Chińczycy skopiowali kuchenkę gazową Apple'a i... alpejski kurort Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Kosmiczne technologie, których używamy na co dzień Tego używaliśmy przed internetem. Skazane na zapomnienie stare nośniki danych Cyfrowi aktorzy w filmach. Jak wyglądała droga od prostych modeli 3D do fotorealizmu? Jaki nóż wybrać? Najlepsze scyzoryki i foldery za 50, 100 i więcej złotych Tego się po Apple nie spodziewałeś. 13 nieznanych faktów Hatsune Miku: oto przyszłość muzyki. Ta Japonka zawsze będzie miała 16 lat Algorytm zabijania. Skynet istnieje i dzięki big data decyduje, kogo trzeba uśmiercić